Upały dają w kość, a w sklepach aż roi się od wentylatorów — i co roku wraca to samo pytanie. Brać nowoczesny wentylator bezłopatkowy, czy zostać przy klasycznym, ze śmigłem? Sama długo się nad tym zastanawiałam, więc rozłożyłam oba typy na czynniki pierwsze: jak działają, ile biorą prądu, dla kogo są i ile realnie kosztują w tym sezonie.
Nazwa trochę myli, bo łopatki tam są — tyle że schowane w podstawie. To mały wirnik zasysa powietrze dołem i wypycha je przez wąską szczelinę w obręczy, a strumień po drodze nabiera prędkości. Efekt jest taki, że z przodu nie ma nic wirującego. Dla mnie największy plus to bezpieczeństwo — jak masz w domu małe dziecko albo kota, nikt nie włoży palca między ostrza, bo ich po prostu nie ma. Łatwiej to też wytrzeć z kurzu, bez rozkręcania osłony. Minusy? Cena wyższa niż u klasyka i przy mocnym nawiewie potrafi szumieć.
Klasyczny wentylator ze śmigłem ma jedną wielką zaletę: daje najwięcej chłodu za najmniejsze pieniądze. Trzy łopatki, kratka ochronna, kilka biegów i tyle — konstrukcja, która działa od dekad i rzadko się psuje. Stojący wchłodzi pół pokoju, podłogowy dmucha mocno i nisko, a mały biurkowy ruszy powietrze przy laptopie. Wadą jest hałas przy najwyższych obrotach i to, że kratkę co jakiś czas trzeba rozkręcić i umyć, bo zbiera się na niej kurz. Mimo to, jak liczysz każdą złotówkę, klasyk wciąż wygrywa.
Najprościej mówiąc: bezłopatkowy bierzesz dla wygody i bezpieczeństwa, tradycyjny — dla ceny i mocy nawiewu. Do sypialni z dzieckiem postawiłabym bezłopatkowy, najlepiej z timerem, żeby sam się wyłączył w nocy. Do kuchni czy garażu szkoda pieniędzy na designerski sprzęt — tam klasyczny stojący albo podłogowy sprawdzi się lepiej. Patrz też na moc w watach (to z grubsza wielkość urządzenia), oscylację, czyli obracanie na boki, oraz pilot — drobiazg, którego potem ciężko się oddać.
Ceny potrafią się mocno różnić. Tradycyjny stojący kupisz już za 99,99 zł (Ambiano z Aldi), a najtańsze biurkowe USB schodzą poniżej 40 zł. Za bezłopatkowy trzeba dołożyć — najtańsze startują od jakichś 149,99 zł, a lepiej wyposażone, z oświetleniem LED i pilotem, dobijają do 300 zł. Konkretne modele z aktualnych gazetek, z cenami i terminami promocji, zebrałam w osobnym tekście — sprawdź, jaki wentylator wybrać na upały, zanim podejmiesz decyzję.
Przy niskich biegach zwykle tak, ale na pełnej mocy potrafi szumieć podobnie albo głośniej, bo powietrze przeciska się przez wąską szczelinę. Cichą pracę najlepiej sprawdzić w opiniach konkretnego modelu.
Oba typy biorą podobnie mało — zwykle od 40 do 70 W. To ułamek tego, co pobiera klimatyzator, więc rachunek za prąd nie powinien być argumentem przy wyborze.
Nie chłodzi powietrza — tak jak klasyczny, tylko je porusza. Różnica dotyczy bezpieczeństwa i wygody, a nie temperatury. Realny chłód daje dopiero klimatyzacja.
Źródło danych o cenach: aktualne gazetki promocyjne sieci Aldi, Auchan, OBI i Media Expert (czerwiec 2026).